Marzył mi się od dawna! Latami obmyślałam wzór, miejsce, czcionkę ale zawsze rezygnowałam bo nurtowała mnie myśl "jak ja będę wyglądała z tym na starośc". Aż pewnego dnia spotkałam osobę, która miała kilka tatuaży ale żadnego nie było widac. Usłyszałam wtedy, że rzeczywiście warto wybierac miejsce, które zawsze da się zakryc i, że absolutnie nie ma sensu myślec o tym jak się będzie wyglądało za sto lat :) Czy to ma jakieś znaczenie? Jeśli tatuaż zdobi a nie szpeci to nie ma. Co chciałam wutatuowac już wiedziałam od dawna. Kolejnym etapem był wybór studia, poznanie mojej tatuatorki i ugadanie z nią tego czego ja oczekuję. Muszę Wam powiedziec, że nie było łatwo. Wymyśliłam sobie czcionkę, która jak sie okazało nie istniała ;) Padło więc na czcionkę ozdobną, kaligrafię, napis ręcznie malowany. Zakochałam się w nim <3 a moja tatuatorka stanęła na wysokości zadania i idealnie go odwzorowała na moim nadgarstku. Podobno to bardzo trudny wzór. Zobaczymy jak się zagoi ;) Moje marzenie się spełniło....









